Także i w tym roku przygotowałem mini scenkę walentynkową w moim studio.
Możecie zapytać, dlaczego tak skromnie? Powody są proste. Raz, że lubię minimalizm. Dwa, im więcej pierdółek, tym większe prawdopodobieństwo, że pies się czegoś wystraszy. Szczególnie problematyczne bywają balony. Ba. Niektóre psy nawet w pierwszej chwili bały się swojego odbicia w pleksie, która przysłaniała kartonowe czerwone tło.
Ale koniec z wchodzeniem w szczegóły. Poniżej możecie zobaczyć, jak pięknie wyszło!




















